Majówkowa Istria

Kliknięcie na zdjęcie powiększa je 😉
Po zeszłorocznych wyjazdach do Arco, tegoroczny długi majowy weekend postanowiliśmy dla odmiany spędzić w północnej części Chorwacji, a konkretnie na Istrii, tak aby zwiedzić parę dotychczas nie odwiedzanych rejonów i poszerzyć swoje wspinaczkowe horyzonty. W skład ekipy, oprócz niżej podpisanego weszli: Ewa i Wojtek Hofman, Gabi Zajfert, a jako uczestnik nie wspinający się córka Gabi – Kasia. Miejscem naszego zakwaterowania i bazą 01Ekipa1wypadową były okolice chorwackiego miasteczka Umag, a konkretnie miejscowość Zambratija położona kilka kilometrów na północ. Wybór podyktowany był wspinaczkową logistyką – chcieliśmy mieć w zasięgu ok. godziny jazdy samochodem co najmniej kilka rejonów położonych w chorwackiej części Istrii, a także legendarny, położony w Słowenii Osp i leżący w jego bezpośrednim sąsiedztwie Črni Kal. Braliśmy też pod uwagę rejony leżące koło Triestu, po włoskiej stronie granicy w Val Rosandra (słoweńska Glinščica). Po całonocnej jeździe, urozmaiconej licznymi korkami, bladym świtem dotarliśmy na parking w klimatycznym miasteczku Bagnoli (Boljunec). Naszym celem były położone w bezpośrednim sąsiedztwie miejscowości rejony skalne, eksplorowane już przed II Wojną Światową, między innymi przez słynnego Emilio Comiciego. Ostatecznie, skuszeni niskimi wycenami dróg i chcąc się po długiej podróży powspinać raczej rekreacyjnie,  odwiedziliśmy dwa sektory: Parete di Bagnoli i Giardini?dinverno. Cóż? Muszę przyznać, że w obu przeżyliśmy zaskoczenie, gdyż wyceny łatwiejszych dróg okazały się mocno ?przedwojenne?. Dość wspomnieć, że niemal natychmiast Gabi prze02Ekipa2wietrzyła się nieco ?fruwając? na drodze o wycenie 4b (!), a niżej podpisany musiał się mocno napiąć, aby zrobić w OS drogi o trudnościach 5b-5c. Po uważnej lekturze przewodnika i rozmowach z innymi działającymi w okolicy 06Rovinj1zespołami okazało się, że wyżej opisany rozbrat rzeczywistości z opisem dotyczy głównie dróg łatwiejszych, prowadzonych wiele lat temu. Drogi powyżej 6b-6c już raczej w ten sposób nie zaskakują, a wycena bardziej przystaje do rzeczywistości. Wydaje się, że rejon jest warty odwiedzenia i eksploracji – włoskie wybrzeże od Monfalcone do Triestu obfituje w kilkadziesiąt sektorów o bardzo zróżnicowanym charakterze i trudnościach, a bliskość Ospu i innych rejonów położonych w Słowenii daje możliwość urozmaicenia wspinaczkowego wyjazdu.

            Po wyjątkowo ?atletycznej? rozgrzewce, zakwaterowaniu w wynajętym domu i całonocnym odpoczynku wyruszyliśmy do obfitującego w łatwe drogi chorwackiego rejonu Ponte Porton. Łatwy dojazd, możliwość zaparkowania samochodu ok. 20 m od skał, tudzież obfitość łatwych (od 4b do 6b) dróg – wszystko to sprawia, że rejon wydaje się idealny na pierwszy dzień, szczególnie dla zespołów, które podobnie jak my, nie mają szczególnego ?parcia na cyfrę?. Rejon ma wystawę południową, ale podnóże skał jest ocienione lasem, a bliskość pobliskiej rzeki – Mirny łagodzi nieco upał, więc działalność wspinaczkowa była możliwa nawet w bardzo pogodny, słoneczny dzień.

            W kolejnych dniach kontynuowaliśmy eksplorację chorwackiej części półwyspu Istria, odwiedzając rejony: Čepić, Kamena Vrata i Rovinj. Pierwszy z nich niewart jest chyba zachodu – ocieniony, wilgotny wąwóz i bliskość podmokłego terenu będącego wylęgarnią komarów czynią wycieczkę mało atrakcyjną, szczególnie, że drogi nie grzeszą przesadną urodą. Rejon można ewentualnie odwiedzić w jakiś wyjątkowo upalny dzień, bo głęboki wąwóz, na którego ścianach poprowadzono drogi dość skutecznie chroni przed słońcem, ale trudno mi w gruncie rzeczy ten sektor zarekomendować. Inaczej ma się sprawa w przypadku Kamenych Vrat, skalnego przełomu rzeki Mirny, gdzie spędziliśmy bardzo miłe popołudnie. Rejon szczególnie polecam amatorom technicznego wspinania i ?rajbungów? – bardzo szorstka, szara wapienna skała, dobre obicie i obfitość dróg, a także bardzo dobra logistyka związana z dojazdem i parkowaniem sprawiają, że rejon naprawdę wart jest odwiedzenia. My akurat wspinaliśmy się w sektorze Stone Age, gdzie zlokalizowana jest większość łatwiejszych dróg, ale i amatorzy czegoś trudniejszego znajdą tu coś dla siebie – w rejonie poprowadzono kilka dróg o trudnościach sięgających 8b, z których najdłuższa ma ok. 35 m.

   05Kamena Vrata2         Za kolejną ?perełkę? chorwackiej Istrii uznałbym Rovinj z położonymi na okrągłym półwyspie rejonami wspinaczkowymi, z których część ma charakter naturalnych nadmorskich klifów, a część powstała w sposób sztuczny, w wyniku pozyskiwania kamienia – kamieniołomy pochodzą z czasów starożytnego Rzymu, a kamień w tej okolicy pozyskiwano aż do XVI – XVII wieku, między innymi na potrzeby Wenecji. Czas mocno zatarł ślady ludzkiej działalności, ale mimo to niektóre sektory sprawiają wrażenie nieco sztucznych, a wspinanie bywa monotonne. Dodatkowo wrażenie psują dość paskudne graffiti, którymi upstrzone są skały. Na szczęście część klifów zachowała swój dziewiczy charakter, a drogi na nich poprowadzono mogą zachwycić zarówno fakturą i kolorem skały, jak i urozmaiconą rzeźbą. Warto odwiedzić też sam Rovinj, miasteczko przypominające nieco Wenecję, z jego wąskimi, wysokimi kamieniczkami, których fundamenty omywane są przez ciemnoniebieskie fale Adriatyku.

            Po kilku dniach spędzonych w Chorwacji przyszedł czas na Słowenię – nasz wybór padł na rejon o nazwie Črni Kal, położony nad noszącą tą samą nazwę wioską. Według mnie był to strzał w dziesiątkę – piękny, rozległy rejon, wiele sektorów i duża 16Dvigrad2ilość zróżnicowanych, długich dróg, wśród których każdy może znaleźć coś dla siebie. Należy tylko mieć świadomość, że wyceny są raczej zaniżone, a trudności nie ograniczają się najczęściej do jednego, czy dwóch przechwytów, tylko towarzyszą nam na całej, często mającej ponad 20 metrów drodze. Przydaje się tu zarówno wytrzymałość, jak i siła, a i umiejętności czysto techniczne też nie będą nam bynajmniej przeszkadzać. Jest to według mnie jeden z najciekawszych odwiedzonych przez nas rejonów, który powinien stanowić obowiązkowy punkt programu dla zespołów odwiedzających te okolice.

            Kolejny dzień był nieco pochmurny i deszczowy, co skrzętnie wykorzystaliśmy na odpoczynek, regenerację sił i zwiedzanie. Odwiedziliśmy śliczne średniowieczne miasteczko Motovun, położone na szczycie wysokiego wzgórza i mające zachowany w dużej mierze średniowieczny układ urbanistyczny. Pospacerowaliśmy, połaziliśmy po sklepach z pamiątkami i lokalnymi pysznościami, a i czas na kawę/piwo itp. atrakcje też się znalazł. A odpoczynek był nam bezwzględnie potrzebny, bo po kilku dniach intensywnej działalności zarówno skóra na palcach jak i mięśnie wołały chórem: ?dość!?.03Cepic

         09Rovinj4   Po jednodniowym wypoczynku ruszyliśmy na południe aby odwiedzić rejon o nazwie Limski Kanał, obejmujący sektory skalne położone nad bardzo ciekawym, nietypowym dla adriatyckiego wybrzeża, głęboko wcinającym się w ląd fiordem. Niestety, wilgoć pozostała po porannym opadzie spowodowała, że ograniczyliśmy się do spaceru i ostatecznie przemieściliśmy się do położonego kilka kilometrów dalej Dvigradu, gdzie skały o wyglądzie nieco przypominającym głowy cukru tworzą imponujący mur nad doliną, w której widnieją pozostałości średniowiecznego zamku, opuszczonego po fali epidemii, które niegdyś pustoszyły te okolice. Rejon bardzo ciekawy – niezwykle szorstka skała, teren raczej lekko leżący, bądź pionowy, techniczne, bardzo trudne rajbungi i obłości – wszystko to sprawia, że trzeba przestawić się na zupełnie inne wspinanie. Niestety, część dróg nie zdążyła jeszcze wyschnąć po deszczu, ale i tak znaleźliśmy coś dla siebie. W porze letniej wadą rejonu może być jednak obecność żmij, które lubią wygrzewać się na słoneczku i przed którymi ostrzegają przewodniki.

            Ostatni dzień naszego pobytu na Istrii spędziliśmy ponownie w rejonie Črni Kal – ciągnęło mnie nieodparcie w te okolice i myślę, że w przyszłości jeszcze tam zawitam. Niestety część naszej ekipy była tego dnia umiarkowanie aktywna wspinaczkowo z racji wyjątkowo obfitej i równie obficie podlewanej rakiją kolacji pożegnalnej, którą urządziliśmy sobie w znakomitej restauracji rybnej o nazwie Astarea, położonej na obrzeżach chorwackiego miasteczka Brtonigla.

            Ogólne wrażenia z Istrii pozytywne – okolica miło zaskakuje w porównaniu z południową częścią Chorwacji – jest zielono, wzgórza są porośnięte lasami, dnem dolin płyną rzeki, a krajobraz jest nieco zbliżony do słoweńskiego. Bardzo miłe wrażenie odnieśliśmy też z miejsca zakwaterowania – cena była naprawdę umiarkowana, a standard bardzo przyzwoity. Ilość pobliskich rejonów wspinaczkowych też jest 12Motovun1imponująca – przez kilka dni odwiedziliśmy zaledwie parę z nich, omijając te położone nieco dalej, bądź zwyczajnie dla nas za trudne. Niestety Chorwacja jest ob18Dvigrad4ecnie dość droga, jeśli chodzi o zakupy spożywcze i paliwo – ostatecznie większość zakupów staraliśmy się robić w Słowenii w miejscowości Koper, gdzie znajduje się kilka o wiele tańszych od chorwackich supermarketów, a także niezły sklep wspinaczkowy o nazwie Iglu Šport (adres sklepu: Koper, Ljubljanska cesta 3), gdzie można między innymi zakupić bardzo dobry i bogato ilustrowany przewodnik wspinaczkowy po Istrii, obejmujący rejony położone zarówno we Włoszech i Słowenii, jak i w Chorwacji. Przewodnik wydany przez wydawnictwo Sidarta nosi tytuł ?Adriatic Coast – Istria?, a jego część opisowa jest starannie przetłu08Rovinj3maczona na kilka języków, w tym oczywiście angielski i niemiecki. Innym przewodnikiem, z którego korzystaliśmy jest przewodnik wspinaczkowy po Chorwacji autorstwa Borisa Čujića, wspinacza znanego chyba najbardziej z przejść w rejonie Paklenicy.

            Na koniec chciałbym jeszcze raz podziękować całej ekipie za wspólnie spędzony czas, niezapomniane chwile i fajne wspinanie, a także za uczestnictwo w sesjach fotograficznych i udostępnienie zdjęć.
Linki z chorwackimi rejonami wspinaczkowymi: ClimbIstria i DalmatiaClimbing

Z górskim pozdrowieniem – Kuba Kamiński

Sierpień 2017
P W Ś C P S N
« Lip    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031