Old-boyowe spotkanie klubowe

Wspinanie łączy pokolenia… 16807187_1446520222024727_3186870617857206945_n
bo
Wspinanie to nie tylko ścianki, skały i góry.
To przede wszystkim ludzie i ich historie.
To sprzęt, który z biegiem lat zmienił się nie do poznania.

Jeśli mielibyście ochotę zobaczyć jak to kiedyś bywało. Porozmawiać, posłuchać, powspominać, poznać inne spojrzenie.
Oldboje zapraszają wszystkich dla których bliskie są góry, niezależnie od wieku i górskiego doświadczenia na kolejne spotkanie klubowe.
18 lutego od godziny 16 do oporu.
Ulica Stefanowskiego 19.

Boulderowe Derby Łodzi vol. 2.2 – Stratosfera

Zapraszamy na drugą część tegorocznych Derbów Łodzi.derby 2.2
Tym razem w C.W. Stratosfera w piątek wieczorem.
20 baldów i 2 godziny czasu na ich rozpracowanie.
Wpisowe 35 zł, 2 grupy.

Plik z zapisami (kliknij)

Nagrody funduje Simond.
Link do wydarzenia na Facebooku
Informacje dotyczące simond-logopunktacji klubowej w Derbach:
Punktacja dla klubu = Suma punktów 15. najlepszych zawodniczek/zawodników danego klubu + Liczba zawodników danego klubu startująca w edycji
Punktację zawodnika ustala się na podst. miejsca w indywidulanej klasyfikacji: 1. miejsce = n+2, 2. miejsce = n, 3. miejsce = n-1 itd
Klasyfikacja końcowa: zliczamy punkty zdobyte przez kluby we wszystkich edycjach Derbów.
Klasyfikację indywidualną wygrywa zawodnik który skompletuje najwięcej Topów i najwięcej Bonusów.

Wykazy przejść za sezon 2016

Nadszedł czas chwalenia się swoimi ubiegłorocznymi wyczynami.wykazy

Komisja Wspinaczki Sportowej ŁKW oczekuje na Wasze wykazy. Kierujcie je na adres monikamlodecka@gmail.com do 15 lutego. Pod ten sam adres kierować można wszystkie wątpliwości natury technicznej i etycznej 🙂 i pamiętajcie: KAŻDY WYKAZ SIĘ LICZY!

Składki członkowskie 2017

Hello, Klubowicze.

500 zł

Mamy nowy 2017 rok, a to oznacza że należy opłacić składki członkowskie w ŁKW.

Przypominamy że składkę członkowską opłaca się za rok kalendarzowy i działa ona do końca grudnia opłaconego roku. Opłaty powinno się dokonać do końca stycznia.
Składkę najłatwiej zapłacić przelewem (nr. konta ŁKW : 31 1020 3352 0000 1602 0098 4559) lub w Centrum Wspinaczkowym Stratosfera (w: poniedziałki, wtorki i środy 10 – 22, czwartki i piątki 10 – 17).

Składka członkowska (roczna):
– normalna 70 zł
– ulgowa 35 zł (dzieci, uczniowie i studenci do 26 roku życia)

Wszystkie zniżki wynikające z członkostwa w klubie (Chatka ŁKW, Tabor tatrzański, ścianki wspinaczkowe i inne) przysługują tylko osobom z opłaconą bieżącą (rok 2017) składką ŁKW.

Siurana – tydzień we wspinaczkowym raju

Sezon w polskich skałach jeszcze nie dobiegł końca, a już zacząłem myśleć gdzie wybyć kiedy pogoda u nas nie pozwoli na ruszanie się poza panelem. Plany były różne i jak to niestety czasem się zdarza posypały się. W pierwszej kolejności rozważałem Osp.img_0248

Jednak z powodu wielu przeciwności losu i mojej winy wyjazd w ten ogródek wspinaczkowy nie doszedł do skutku. Właściwie pogodziłem się już z myślą, że jesień trzeba będzie spędzić obcując tylko ze sztucznymi formacjami. Wtedy z pomocą przyszła niezawodna Ewa i zaproponowała abym razem z nią, Kubą i Tomkiem poleciał do Siurany. Niewiele myśląc zgodziłem się. Dzisiaj mogę jednoznacznie stwierdzić, że decyzja ta była przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.img_0239-75

Lecąc do Siurany nie zaprzątałem sobie głowy sprawami organizacyjnymi takimi jak dojazd, nocleg czy pozyskaniem topo rejonów. Spowodowane to było tym, że Tomek wspinał się w tym miejscu już niejednokrotnie, więc w całości zdaliśmy się na jego doświadczenie i zmysł organizatorski. Aby dostać się do miejsca docelowego polecieliśmy z lotniska Modlin do Barcelony (El Part) gdzie wypożyczyliśmy samochód. Po niecałych 2 godzinach jazdy byliśmy już na miejscu. Warto nadmienić, że kiedyś podobno można było lecieć do Reus z którego do Siurany jest już naprawdę bardzo blisko. Niestety póki co z Modlina takiej opcji nie było.

Plan na wyjazd był prosty. Śpimy gdzie nam się spodoba, wstajemy kiedy chcemy, wspinamy się po drogach o trudnościach 7a lub więcej pozwalających na pokonanie Os/Flash albo szybkie Rp  bez dni restowych. Takie założenia pozwoliły nam spędzić wyjazd w miłej atmosferze bez nastawienia na cyfrę i harde wspinanie. Ponieważ prognoza pogody była więcej niż optymistyczna trzeba było przejść do realizacji planu.

img_0278I tak pierwszego dnia, po zjedzeniu śniadania i wypiciu kawy w knajpie wspinaczkowej, przy której mieści się kemping, zamiast się wspinać poszliśmy na spacer. Najpierw zwiedziliśmy Siurane, która jest zabytkowym miasteczkiem. Stojąc na jednym z tarasów widokowych i patrząc na otaczającą nas przestrzeń dotarło do mnie, że wspinanie tutaj musi być jedną z najlepszych rzeczy na świecie. Po zwiedzeniu całego miasteczka, na co nie trzeba zbyt dużo czasu, poszliśmy na spacer po najbliższym ogródku skalnym. Kiedy Tomek oprowadził nas i wybrał potencjalne drogi, od których możemy zacząć nasze wspinanie wróciliśmy po szpej. Godzina była już raczej późna ale nas to nie zniechęcało. Podeszliśmy ponownie pod wybrany sektor i rozpoczęliśmy przygodę ze wspinaniem w Siuranie.

Naszym pierwszym sektorem było Can Piqui Pugui. Rozległy sektor, w którym znajdziemy drogi zarówno dla początkujących wspinaczy jak i dla tych bardziej doświadczonych. Mur skalny na którym się wspinaliśmy ciągnie się niemal w nieskończoność, oferując niesamowitą ilość wspinania. Pod pierwsze drogi podejście z parkingu img_0138-15-copyzajmie nam około minuty, my jednak wybraliśmy drogi w dolnej części rejonu pod które dojście zajmuje około 10 minut ścieżką w dół. Zaczęliśmy od wspinania na krótkiej, bo około 20 metrowej, drodze o wycenie 6c+ (Tocame-La Sam), która okazała się dość wytrzymałościową linią po dobrych krawądkach. Jak się później przekonałem, jest to dość typowe wspinanie w Siuranie. Kiedy wszyscy mieli już za sobą pierwsze prowadzenie można było przejść do realizacji planu wspinania po siódemkowych trudnościach. Tomek od razu zaatakował 7c+ co nie dziwi a Kuba z Ewa poszli na bardziej przewieszone dwudziestometrowe 7a. Ponieważ dzień się kończył, postanowiliśmy zostawić sprzęt w skale i wrócić następnego dnia.  W ten rejon wracaliśmy jeszcze dwukrotnie, jednak zatrzymując się na jego samym początku (Can Melafots), gdzie próbowaliśmy swoich sił na drodze o nazwie Hostia za 7b.

Drugim skalnym ogródkiem, położonym nieco niżej, było El Pati. Podejście biegnie wyraźnymi wydeptanymi ścieżkami przez zarośla. Pod skałą, która ma południowa wystawę, był całkiem spory tłum i co chwile ktoś się przewijał. Ponieważ, jak wspomniałem, wcześniej nie mieliśmy napinki na harde wspinanie, od rana do nocy zajęliśmy kolejki do najbardziej obleganych dróg i czekając rozkoszowaliśmy się piękną pogodą, niesamowitymi widokami i przestrzenią, która nas otaczała. Jak się później okazało drogi nie były oblegane bez powodu. Trafiliśmy na klasyki rejonu. Piękne długie bo 35 i 30 metrowe 7a. Każdy poprowadził pierwszą z nich (Ay mamita) w stylu os/flash, chociaż niektórzy nie chcą się do tego przyznać. Tuż obok zrobiliśmy jeszcze ładne, ale już krótsze bo około 20 metrowe, 7a+ (Crosta panic), zwieńczone nietrudnym przewieszonym bulderem. Dodatkowym atutem tego sektora była możliwość oglądania prób przejść spod znaku 9a+.

img_0070-copyW trakcie naszych dwóch ostatnich dni pobytu do słonecznej Hiszpanii przyleciała spora, bo aż 10 osobowa, ekipa z Łodzi. Razem pojechaliśmy do Margalefu, gdzie w miłej atmosferze spędziliśmy ostatnie godziny naszego wyjazdu. Jeden dzień poświęcony na wspin w Margalefie to jednak za mało aby móc wypowiedzieć się szerzej o tym miejscu.

Słowem podsumowania Siurana to miejsce, w którym oddycha się inaczej. Wysokie mury skalne, długie drogi w pionie i przewieszeniu oraz otaczająca przestrzeń czynią to miejsce wyjątkowym. Dla mnie wspinaczkowo to miejsce jest niemal idealne. Brakowało mi jedynie tuf i nacieków skalnych ale jestem świadomy, że w ciągu tygodnia zobaczyłem jedynie ułamek wspinaczkowego potencjału Siurany. Niewątpliwie będę chciał wracać do tego malowniczego i urokliwego miejsca. 

Paweł Walczak